Wędrówka ze Słowem Bożym

przez Franciszkanka

12 odważnych kobiet - w tym S. Maria i S. Joana - powędrowało ze Słowem w Tatry, skąd przekazują w telegraficznym skrócie swoją radość: "Słowo Boże prowadzi nas przez Boczań do Murowańca a stamtąd do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Jesteśmy wdzięczne Panu za możliwość przebywania z Jego Słowem na tych pięknych górskich szlakach...bo Bóg jest dobry! Tak bardzo dobry!"

 

 

ŚWIADECTWA UCZESTNIKÓW

Powędrowałyśmy  do schroniska PTTK Murowaniec, a następnie do Czarnego Stawu Gąsienicowego.  Od świtu towarzyszyły nam słowa ze sceny zwiastowania „Dla Boga nie ma nic niemożliwego”. O ich mocy przekonałyśmy się na samym początku naszej drogi, gdy wbrew prognozom pogody przestał padać deszcz. Wchodząc niebieskim szlakiem przez Boczań do Hali Gąsienicowej, mogłyśmy podziwiać piękne widoki szczytów górskich, które promieniowały dostojeństwem i spokojem. Pomimo trudu drogi i pojawiającego się od czasu do czasu lęku wróciłyśmy szczęśliwe. Wędrówka górska sprzyjała naszej wędrówce duchowej – każda wędrowała w kierunku własnego szczytu. Zwieńczeniem drogi było wieczorne uwielbienie. Natomiast ostatniego dnia, w niedzielę podjęłyśmy refleksję na temat pełnego Miłości spojrzenia Boga, które kieruje na każdą z nas oraz na temat słów, jakie Bóg skierował do młodzieńca: „Idź, sprzedaj co masz…”

Dla każdej uczestniczki rekolekcje miały inna wartość i inny kierunek. Bo Bóg map  nie rozdaje… Po krótkim uwielbieniu udałyśmy się w drogę do naszych domów.

s. Maria i s. Joana

Niech te rekolekcje podsumują słowa „Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych". Na początku zastanawiałam się, czy w ogóle jechać, gdyż okazało się że moja przyjaciółka, z którą miałam się zabrać, nie pojedzie. Jednak mimo lęku podjęłam decyzję, że jadę w nieznane. Na rekolekcje jechałam z nastawieniem, że potrzebuje przemiany w modlitwie osobistej, ale Pan Bóg dał i pokazał mi więcej, bo On jest hojny i zawsze daje więcej  Bardzo ważna była dla mnie Ewangelia, którą rozważałyśmy przez całą sobotę – Zwiastowanie Maryi. Gdy ruszyliśmy na szlak Pan Bóg pokazał mi, że trzeba Mu ufać. Później uświadomił, że trzeba w siebie wierzyć, że mimo ograniczeń i tego, że coś wydaje się nieosiągalne. Z Jego łaską i opieką to jest możliwe. Mimo zniechęcenia, lęku i próby rezygnacji udało mi się wejść na szczyt, wielbiąc po drodze Boga w przyrodzie i majestacie gór. Uwierzyłam w siebie, w swoje możliwości. Ta wędrówka pokazała mi, że warto przekraczać swoje możliwości, pokonywać swoje lęki i słabość. Mam teraz taką pewność, że z Bogiem mogę więcej, rzeczy niemożliwe z Nim są możliwe. W czasie tych rekolekcji po raz kolejny dzięki Jego łasce przekonałam się, że On powołuje mnie do wielkich rzeczy. Poprowadziłam modlitwę uwielbienia, mimo że zawsze od tego uciekam, to tym razem to zrobiłam bez lęku i marudzenia. Ten czas też przyczynił się do ożywienia mojej modlitwy osobistej. Chwała Panu za ten czas.

K.

Pokój i Dobro  Bardzo dziękuje za możliwość uczestniczenia w rekolekcjach, było to dla mnie coś nowego, pierwszy raz brałam udział w takich rekolekcjach, ale uważam że to piękny czas na refleksję nad swoim życiem. Tak jak mówiłam na trasie, jestem w ciągłym pędzie, nie mam czasu się zatrzymać i dlatego też zdecydowałam się na udział w tych rekolekcjach. Dzięki temu zaczęłam się zastanawiać, gdzie tak naprawdę cały czas biegam. Wiem, że praca w straży to spełnienie moich marzeń, bo chce pomagać ludziom. Strzygę, bo to lubię i lubię rozmawiać z ludźmi   Dziękuję serdecznie za możliwość przeżycia takiego pięknego czasu zadumy na życiem  P.S Mam nadzieję, że jeszcze będzie możliwość przeżycia takiego pięknego czasu  Dziękuję też za odwagę zorganizowania takiego spotkania, na pewno nie było to łatwe. Dziękuję!

P.

Pokonać siebie, aby spotkać Boga w sobie. Pierwszym cudem jest już to, że się znalazłam na tych rekolekcjach. Bóg aż kilkakrotnie musiał mnie cierpliwie zapraszać przez ludzi, abym przyjechała i o dziwo, udało Mu się to. Wyjechałam bez szczególnego nastawienia, bez oczekiwań. Kolejnym ważnym momentem było dla mnie, gdy dotarłyśmy na miejsce. Wyszłam z samochodu i kierowałam się do wejścia i zajrzałam przez szybę, a tam było wystawienie Najświętszego Sakramentu. Bóg zaskoczył mnie już na początku, bo sam osobiście mnie przywitał. Myślę, że zależało Mu bardziej na tym, bym ja tu przyjechała, abym się z Nim spotkała niż mnie na zwykłym chodzeniu po górach. W czasie pierwszej medytacji na szlaku Bóg pokazał mi, że w życiu chodzę tak jakby nad przepaścią, że niewiele brakuje tj. jakiś śliski kamień, podmuch wiatru, a spadnę i zginę... A On nieustannie próbuje mi pokazać lepszą, bezpieczniejszą drogę. Właśnie to doświadczenie tego, jak bardzo On walczy o to, by mnie ratować, abym była bezpieczna, szczęśliwa i spełniona, chodząc w swoim życiu. W życiu, gdzie często jest pod górę, czasami pada, a widoki zależą od perspektywy spojrzenia - On jest, mówi i troszczy się o mnie. Podsumowując, warto było się zmęczyć na trasie, aby Go usłyszeć i doświadczyć na sobie wzroku pełnego Miłości, nawet wtedy, gdy błądzę.

M.

Niech będzie uwielbiony Bóg za ten święty czas rekolekcji, za to że dane nam było przyjechać, mimo trudów i przeciwności. Niech będzie uwielbiony za słowo do nas kierowane, za czas przemyśleń, za wspólne wędrówki. Chwała Bogu za to, że poprzez wędrówki górskie mogliśmy być przez chwile „bliżej nieba”.

Uczestniczka

Dziękuję bardzo za możliwość wzięcia udziału w takich rekolekcjach, przyznam szczerze, że to mój pierwszy raz, ale mam nadzieję że nie ostatni   Dużo przemyślałam sobie w głowie, poukładałam różne relacje, sprawy, które w ostatnim czasie stały się dla mnie ciężarem. Wszystko się rozjaśniło. Na co dzień jestem dosyć nerwową osobą, żyję w szybkim tempie,  a dzięki tym dniom mogłam się wyciszyć, uspokoić, dziękuję  Mam nadzieję, że następnym razem będzie możliwość bycia razem dłużej. Wyjście w góry na szlak to było dla mnie pokonywanie własnych słabości, byłam bardzo dumna z siebie za te dokonania. Za to uczucie również dziękuję, bo jestem bardzo krytyczna wobec siebie, duma to rzadkie uczucie w moim przypadku  Gratulacje za odwagę w organizacji i ogarnięcie tylu kobiet i to z Kaszub.

M.

Początkowo pomyślałam, że no tak odbyły się kolejne rekolekcje i to było na tyle. Ale, gdy tylko wsiadłyśmy do auta i zaczęłyśmy rozmawiać okazało się nagle wiele różnych spraw na raz. Jednak u Boga nie ma przypadków. Były wyjątkowe, bo w Tatrach, bo we wrześniu. Znowu pokonałam własne ograniczenia „w głowie” i udało się. Teraz jednak myślę, że nawet nie wiem kiedy Bóg niezwykle subtelnie się do mnie „dobrał”. Cytat z Pisma, skierowany bezpośrednio do mnie, okazał się przerażająco trafny. Świadectwa działania Boga w życiu uczestniczek rekolekcji okazały się niezwykle namacalne. Poza tym spotkania, relacje, szlak, rozmowa, czas… Zadziało się dużo dobra.

A.

Wróć