Agata Puścikowska w Chojnicach

przez Franciszkanka

"Wojenne siostry"

W sobotnie popołudnie w podziemiach kościoła gimnazjalnego w Chojnicach odbyło się niezwykle interesujące spotkanie z autorką książki „Wojenne siostry” z p. Agatą Puścikowską. Książka jest opowieścią o 19 siostrach zakonnych, które w chwilach najtrudniejszej próby nie tylko nie zawiodły, ale dały przykład niezwykłego heroizmu. Po kilkudziesięciu latach niektóre z nich ujrzały światło dzienne. Można zadać pytanie: „dlaczego dopiero teraz”. Być może wojenne siostry czekały na taką właśnie, a nie inną autorkę ich biografii. Spotkanie w Chojnicach odbyło się ze względu na jedną z bohaterek książki: franciszkankę S. Adelgund Tumińską, która poniosła męczeńską śmierć już po „wyzwoleniu”, z rąk żołnierzy Armii Czerwonej w dniu 15 lutego 1945 roku właśnie w Chojnicach.

Galeria ze spotkania

Spotkanie zgromadziło nie tylko Siostry Franciszkanki, ale także miejscowych kapłanów i chojniczan, były także osoby, które przyjechały z dalszych miejscowości. Atmosfera spotkania, mimo, iż dotykała bolesnych tematów przebiegała w rodzinnej atmosferze, otwartej przede wszystkim na poszukiwanie dróg prowadzących do głębszego zrozumienia i odkrycia niesamowitych historii sióstr zakonnych gotowych na wszystko. Pani Agata Puścikowska jako wytrwany dziennikarz z wielkim oddaniem ukazała cel powstania tej książki, dokonując rzeczy wprost niemożliwej. Ze skrawków wydarzeń, w sposób bardzo porywający na nowo odtworzyła życiorysy bohaterskich zakonnic. Na pewno to spotkanie stanie się zasiewem dalszych poszukiwań, by ocalić od zapomnienia wspaniałe karty polskich sióstr zakonnych. „Wojenne siostry” to naprawdę budująca lektura, którą warto przeczytać.

Na zakończenie wieczoru każdy uczestnik spotkania mógł nabyć książkę i otrzymać autograf autorki. Słowa podziękowania same płynęły z ust obecnych, którzy byli bardzo poruszeni nie tylko historią S. Adelgund, ale także odwagą autorki poruszającej niezwykle trudny temat w naszej historii.

Spotkanie poprowadziła s. Mirona Turzyńska, chwilom refleksji towarzyszył śpiew orlickiego chóru.

 

Wróć