Echo z Afryki i innych kontynentów, luty 2012

S. Rut (Tanzania)

 Dziwna propozycja  

Od 1988 roku siostry klawerianki podjęły pracę w Wydziale Duszpasterstwa Misyjnego Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Pracując w Wydziale Misyjnym, zajmuję się animacją misyjną. Byłam świadkiem wyjazdu wielu misjonarzy z archidiecezji krakowskiej do Tanzanii, niektórzy z nich wrócili do kraju, a inni dalej posługują swoim afrykańskim parafianom.

W listopadzie 2011 roku wraz z ks. dyr. Tadeuszem Dziedzicem odwiedziliśmy pracujących tam misjonarzy. Są wśród nich kapłani, siostry zakonne i świeccy wolontariusze. S. Rut Ciesielską ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej spotkałam w wiosce Miłosierdzia.(chcesz zobaczyć film - kliknij tutaj  )

Ks. Edward Gorczaty zaproponował mi „tajemniczy wyjazd”. Bardzo chciał, abym „coś” zobaczyła. Jechaliśmy przez wertepy, miejscami były wioski, w pewnym momencie samochód przechylił się mocno i o mało nie znaleźliśmy się w błocie, ale dzięki mistrzowskim manewrom kierowcy udało się nam wyjść z opresji. Wokół roztaczał się krajobraz kolczastych akacji, w oddali widać było jezioro Wiktoria. Zatrzymaliśmy się przed domem ogrodzonym kolczastym drutem. Klakson przywołał siostry. Otworzyły nam bramkę i wprowadziły do swojego domu. Mieszkają tu od pół roku, usiłowały do tej pory doprowadzić dom do stanu używalności.

 Misja s. Rut

Po raz pierwszy spotkałam siostry ze Zgromadzenia Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. Przełożoną jest Polka – s. Rut Ciesielska. Wraz z nią wspólnotę tworzą dwie siostry juniorystki Tanzanijki. Ich posługa to służba najuboższym. S. Rut zabrała nas do ośrodka dla najuboższych, położonego kilkaset metrów od ich domu. Chodząc za misjonarką, wsłuchiwałam się w jej opowieści o tym miejscu i mieszkających ludziach. Są to osoby, które zostały wyrzucone na ulicę i pozbawione opieki, w różnym wieku: małe dzieci, młodzi i dorośli, Niepełnosprawni, nikomu niepotrzebni … obraz przejmujący do głębi. S. Rut opowiadała mi ze łzami w oczach, że często nie ma im co dać jeść, prosiła kilka organizacji międzynarodowych o pomoc na zakup żywności, ale jak dotąd otrzymywała odmowne odpowiedzi. Nikt nie chce im pomóc. Jedna z kobiet siedziała na środku dziedzińca i czyściła małe rybki. Gdy pensjonariusze otrzymają je do jedzenia, będzie to dla nich wielkie święto. Wtedy będą tańczyć z radości. Próbowałam zjeść z nimi ten przysmak, ale muszę przyznać, że było to dla mnie ogromnym wyzwaniem.

 

Najbogatsza kobieta świata

Przylgnęła do nas gromadka dzieci. Najpierw trzymały się z daleka, potem dzieci podchodziły coraz bliżej i chwytały mnie za rękę, a potem już nie chciały jej wypuścić. Jedno dziecko nie słyszy, inne nie mówi, kolejne ma strach w oczach. W pomieszczeniach, w których przebywają są tylko łóżka z materacem. Chce się płakać… 

Trudno mi było opuścić to miejsce i wrócić do zwyczajnego życia. Dzieci nie chciały mnie stamtąd wypuścić, trzymały mocno za ręce. Wyjechałam stamtąd z postanowieniem, że muszę im w jakiś sposób pomóc. Łzy w oczach s. Rut, jej bezradność, dzieci ze smutkiem w oczach, pozostają mi ciągle w pamięci.Po chwili weszliśmy do kościoła, był półmrok, ponieważ były zasłonięte okna. Na środku przed ołtarzem widać było klęczącą postać zatopionej w modlitwie kobiety. Nie poruszyło jej nasze wejście. To był widok, którego nie zapomnę do końca życia, pośrodku ogromnej biedy, w mrocznym kościele – rozmawiająca z Bogiem kobieta. Pomyślałam: Kto jest biedniejszy: ja czy ona…? Ona jest najbogatszą kobietą na świecie – bo ma Boga.

s. Bożena Najbar SSPC

Wróć