ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI

Rekolekcje w Orliku (10-12 luty 2912)

W Orliku na rekolekcjach byłam pierwszy raz. Tematem rekolekcji były słowa: "Droga, której szukam". Te rekolekcje dały mi dużo do myslenia, nasuwa się mnóstwo pytań odnośnie życia zakonnego. Widać, że życie Sióstr nie jest takie jakby się wydawało szare i ponure. Wręcz przeciwnie jest pełne szczęścia, uśmiechu i miłości.

Chcę podziękować Siostrom z Orlika, nowicjuszkom i postulantkom, jednak szczególnie siostrom prowadzącym : S. Darii i S. Kindze. Ten czas tu spędzony myślę, że w pełni wykorzystałam, jestem bardzo zadowolona, że znalazłam się w tym czasie w Orliku. Dało mi to spotkanie dużo do przemyslenia swojego życia, swoich uczuć, pragnień.

Gabi, Bytów

Rekolekcje w Orliku - luty 2011

Rekolekcje w Orliku

Na rekolekcjach u Sióstr Franciszkanek byłam pierwszy raz, nie wiedziałam więc, czego się spodziewać. Chciałam jednak poświecić Bogu kilka ostatnich dni moich ferii i stwierdziłam, że rekolekcje to świetny sposób. Poza tym czułam się, jakby Ktoś podsunął mi Orlik pod nos; i tak w wyniku ciekawych zbiegów okoliczności i jakby delikatnego popychania mnie w tą stronę, znalazłam się w miejscu, którego istnienia jeszcze tydzień wcześniej nie byłam nawet świadoma.
Ani przez chwilę od tego czasu nie żałowałam, że pojechałam do Orlika. Już samo miejsce mnie oczarowało, a dodając do tego bardzo przyjazne usposobienie Sióstr i sympatyczną, ale i umożliwiającą skupienie się atmosferę całych rekolekcji - był to najprzyjemniej i najpożyteczniej spędzony czas z całych moich ferii zimowych. Dużo śpiewu i modlitwy, rozważanie Pisma Świętego i czas spędzony w ciszy lub na Adoracji pozwoliły mi zatrzymać się na chwilę i zagłębić w miłość Boga oraz w samą siebie, przypomnieć sobie co jest ważne i po prostu pomyśleć; rozmowy z innymi uczestnikami rekolekcji dały mi możliwość podzielenia się swoimi myślami i wysłuchania, co oni mają do powiedzenia, jakie są ich refleksje na dany temat, a to zawsze jest dla mnie ciekawe. Staram się zresztą nauczyć lepiej słuchać, bo Bóg mówi do nas piękne rzeczy za pośrednictwem całego świata - trzeba tylko umieć je usłyszeć.
      Jestem pewna, że wrócę jeszcze do Orlika. Julia Buxakowska, Poznań

Rekolekcje dla studentek w Więcborku

Rekolekcje w Więcborku

 To w jaki sposób trafiłam na rekolekcje był jak najbardziej zaskakujący. O siostrach usłyszałam po raz pierwszy i też pierwszy raz mogłam się z nimi spotkać w Więcborku na rekolekcjach Adwentowych. Miały nas przygotować na Narodzenie Pana.

Atmosfera była bardzo miła. Siostra Urszula prowadziła rekolekcje i wybrała dla nas temat związany z talentami.

Bardzo trafnie, jak dla mnie, były prowadzone. Odpowiednio zagospodarowany czas na ciszę i skupienie, w którym  mogłam spojrzeć na talenty mające w sobie, ale także dostrzec co przeszkadza w ich pielęgnowaniu, rozwijaniu.

Natomiast jeśli chodzi o minusy to także były. Pierwszy to taki, że trwały za krótko, bo tylko weekend. Dopiero zdążyłam się wkręcić. Drugi - zbyt krótki czas poświęcony na Adorację.

Ogólne podsumowanie - było bardzo dobrze :) i proponuję aby częściej były organizowane niż raz na ... dwa lata :D

 

Pozdrawiam,

Gosia z Torunia

Rekolekcje pażdziernikowe 2010 w Orliku

Rekolekcje w Orliku
 Czas rekolekcji, to dla mnie zawsze szczególny czas. Czas oderwania od codziennych obowiązków. Czas zbliżenia się do Boga. Rekolekcje w Orliku były inne od rekolekcji, w których kiedyś uczestniczyłam. Był to weekend bez telefonu i bez internetu. Coś nowego, ale i dajęcego do myślenia, że człowiek może ograniczyć korzystanie z tych wynalazków. Konferencja o sakramencie spowiedzi dała pewnie każdej uczestniczce dużo do myślenia. Każdy warunek dobrej spowiedzi dogłębnie przemyślany i wiadomo, jak należy postępować. Jednak najbardziej lubię adorację, która na tych rekolekcjach również była. Cisza przeplatana pieśniami. Cisza, w której można usłyszeć Boży głos, porozmawiać z Nim. Cieszę się, że mogłam być na tych rekolekcjach. Mogłam odpocząć psychicznie i naładować akumulatory na codzienność pełną rozmaitych obowiązków."

Weronika z Chojnic

Rekolekcje letnie 22-25.06.2009

Orlik jest to miejsce odwiedzane przeze mnie kilka razy w roku, od 2006 roku jeżdżę prawie na każde rekolekcje jakie są tam organizowane przez s. Ulę i te ostatnie przeżyłam najmocniej, stąd chcę dać świadectwo.

Zacznę od początku… Dzień przed wyjazdem, a dokładnie przez godzinę napadła mnie ogromna wątpliwość, czy mam w ogóle jechać na rekolekcje i po co mam jechać, zastanawiałam się nad sensem wyjazdu. Była godzina 23, a ja będąc nie spakowana chodziłam po mieszkaniu i zastanawiałam się co mam robić, rano był wyjazd. Pojechałam. Przez całe rekolekcje towarzyszyła nam święta Klara, był to dalszy ciąg rozważań „O kobiecie…” prowadzony przez księdza Mariana.

Klara jako oblubienica Chrystusa, który był zawsze i wszędzie obecny. Czego mamy się uczyć od świętej? Zwrócono uwagę na modlitwę, Eucharystię i relacje międzyludzkie. Modlitwa – Klara modliła się zawsze, tak kochała jak się modliła, czyli zawsze. Mieliśmy możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu, czyli bycia przy Chrystusie, która daje nam siebie. Był moment kiedy nie wytrzymałam podczas adoracji i musiałam wyjść z kaplicy, bo nie miałam odwagi spojrzeć Jezusowi w oczy. Jezus wtedy przychodził w ciszy i głos sumienia mówił mi takie rzeczy, których nie chciałam usłyszeć, bo były to dla mnie rzeczy okropne, których się wstydziłam i bałam się przyznać do nich sama przed sobą i może dlatego był moment, w którym opuściłam kaplicę na kilka minut. Moje ostatnie tygodnie przed rekolekcjami były przeżyte w bardzo szybkim tempie, często nie miałam czasu na to, by zastanowić się nad swoim postępowaniem, a tam w Orliku zatrzymałam się, czas i miejsce wymagało tego.

Czego może nauczyć nas modlitwa? Co ona nam daje? Przede wszystkim ksiądz podkreślił, że daje ona odwagę, człowiek przestaje się bać, kształci umiejętność zaufania Jezusowi. Pozwala ona również odkryć swoje powołanie. Uczy wrażliwości, którą my kobiety jesteśmy szczególnie obdarzone. Wrażliwość pozwala dostrzec człowieka potrzebującego, któremu możemy pomóc. Ksiądz wspomniał również o  tym, że mamy „czasy ludzi bez modlitwy”. Jakie są tego konsekwencje? Agresja, zło, brak umiejętności przebaczenia, gubienie się, martwe i głuche sumienie.

Przeżyłyśmy również pielgrzymkę do Wiela, na którą długo czekałam. Pan Jezus zadbał o swoje owieczki i zesłał nam idealną pogodę do pielgrzymowania, chwała Mu za to! J. Doświadczyłam tam dar wspólnoty, kiedy nawzajem się wspieraliśmy.

Orlik to dla mnie źródło, do którego powróciłam. Podczas tych kilku dni Pan Jezus zaserwował mi taką dawkę prawdy, którą myślałam, że w pewnym momencie nie zniosę tego i ucieknę stamtąd. Jezus zesłał mi ludzi, którzy pod natchnieniem Ducha Świętego otworzyli mi oczy i dziękuję Mu za to. Czas rekolekcji pozwolił mi na rozeznanie i podjęcie pewnej decyzji, której owoce widziałam, widzę i przeżywam wciąż. Doświadczyłam również tego, że prawda wyzwala, czyni nas wolnymi.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za ten czas. Dziękuję s. Uli, x. Marianowi, s. Faustynie i s. Ani za podzielenie się sobą, za każde słowo, za wasze świadectwa, za to, że byliście. I przede wszystkim dzięki dla Jezusa i świętej Klary, których mieliśmy okazję poznać bliżej i czerpać z nich to, co najlepsze.

                                                                                           Sylwia z Sępólna/Bydgoszczy

Letnie rekolekcje w Orliku (24 - 27 czerwca 2008)


Dnia 24 czerwca w Orliku, najpiękniejszym miejscu w tej części Kaszub, rozpoczęły się rekolekcje dla dziewcząt. Było trzydzieści pięć uczestniczek. Organizatorem był oczywiście Bóg, który posłużył się kilkoma wspaniałymi osobami s.Urszulą, s. Kasjaną, s. Faustyną i ks. Marianem Knutem. Te osoby dbały o nas jak o swoje rodzone dzieci - napominały, pokazywały wyższe wartości, jakie są w życiu, wskazywały dobrą drogę, umacniały nas swoimi słowami, ale najjaśniejsze były zawsze ich uśmiechy pełne pokoju i dobra. Tematem rekolekcji było ,,Powołanie kobiety, do kogo należę?".  Wszystko rozpoczęło się Mszą Świętą w kaplicy Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. Następnie zapoznaliśmy się ze sobą, podzielono nas na trzy grupy i mieliśmy rozwiązać trzy zadania. Dzięki tej animacji poznaliśmy się jeszcze bardziej, tworzyliśmy list do przyjaciela, scenkę. Uczyliśmy się pracy w grupie, zaufania do drugiego człowieka. Wieczorem dzięki innym zabawom mieliśmy okazję jeszcze bardziej się poznać. W środę obudziłyśmy się gotowe na nowe wyzwania i przygody. Tego dnia ksiądz Marian przedstawiał nam krok po kroku jak wygląda wezwanie do powołania. Odbyliśmy kilka ciekawych konferencji. Na pierwszej mówiliśmy o macierzyństwie.  Najważniejszym przesłaniem było to, że kobieta jest stworzona dla. Samotność dla mężczyzny jest motywacją do walki, dla kobiety jest wyniszczeniem. Mało jest w świecie kobiet pustelniczek, kobiety w swej naturze wolą otaczać się ludźmi, tworząc wspólnoty. Jesteśmy powołane do macierzyństwa, dlatego powinnyśmy pamiętać o tym, że już teraz dbamy nie tylko o siebie, ale tez o dziecko, które możemy mieć później. W Piśmie Świętym jest napisane, że stworzył ich, jako mężczyznę i niewiastę, czyli mają stanowić jedno. Jest tylko jedna kobieta dla jednego mężczyzny. Człowiek swej drugiej połówki powinien szukać tam gdzie jest łaska. Jeżeli kobieta nie zatroszczy się o swoje sumienie, jego wrażliwość będzie to upadek jej ducha. Grzech niszczy wrażliwość. Kobieta bardziej od mężczyzny jest wrażliwa na sprawy duchowe. Kobieta dzięki swej delikatności i subtelności jest tajemnicą dla mężczyzny, dlatego tak ich intryguje. Następne konferencje dotyczyły powołania do zakonu, służby dla Boga. Wtedy ksiądz dał się wykazać siostrom. Opowiadały one o swoich drogach, jakimi trafiły do Franciszkanek, jakie Pan dawał im znaki.  Było też wiele osobistych ,,konferencji", one jednak są objęte ścisłą tajemnicą. Szliśmy także na pielgrzymkę do Wiela. Był to czas wspólnych rozmów i modlitwy, jak również wyrzeczenia i ofiary za intencje, które nieśliśmy w sercach. Tak wyglądały spotkania z ludźmi, tworzenie wspólnoty. Jak wiemy i doświadczyliśmy były spotkania o wiele ważniejsze - spotkania z Panem Jezusem. Po tych spotkaniach osoby wychodziły z kaplicy przemienione, tak jak po najpiękniejszym spotkaniu, jakie mogło się odbyć. Boże jest to, że każde spotkanie było jeszcze głębsze od poprzedniego. Adoracje, pustynia, wspólne odmawianie brewiarza i co najważniejsze spotkanie na Uczcie Miłości, jaką była codzienna Msza Święta. W ostatni wieczór rozmawialiśmy na wiele poważnych tematów, dziękowaliśmy sobie i przepraszaliśmy za wszystko, co zdarzyło się na rekolekcjach. Rekolekcje zakończyły się w piątek 27 czerwca. Owoce tych rekolekcji będą obfitować jeszcze bardzo długo. Tak jak trwała będzie pamięć o ludziach, których tam spotkaliśmy. Szczęść Boże!

                                                                               Ania z Jeżewa

Rekolekcje w Orliku (11 -14.01.2008)


Rekolekcje to czas indywidualnej modlitwy, refleksji iskupienia".Czterdzieści dziewcząt z różnych stron Polski miało okazję uczestniczyć w rekolekcjach zorganizowanych przez Siostry Franciszkanki w Orliku w   dniach od 11 do 14 stycznia 2008 roku.
Tematem przewodnim rekolekcji było "POWOŁANIE". Wszelkie prawdy na ten temat podczas konferencji, kazań i spotkań grupowych przybliżył nam Ojciec Józef Zwoliński.Uświadomił nam, że na drodze powołania uczymy się miłowania drugiego człowieka oraz że, Bóg powołuje nas do tego, bysmy z miloscią służyli bliźniemu. Wielką radość sprawiała nam modlitwa w postaci śpiewu, adoracje, Msze święte i pogodne wieczorki. Każda z dziewcząt jechała na rekolekcje zapewne w swojej osobistej intencji. Mamy nadzieję, że wszystkie prośby zostały wysłuchane przez Boga. Rekolekcje pomogły nam w wyciszeniu się i wsłuchaniu się w słowa naszego Stwórcy. Serdecznie dziękujemy S. Urszuli za zorganizowanie tych wspaniałych rekolekcji oraz Siostrze Kasjanie i Siostrze Faustynie za współpracę. Mamy nadzieję, że Bóg pozwoli nam na ponowne spotkanie w jeszcze większym gronie. Musimy tylko uwierzyć i zaufać Panu.

                                                                     Karina i Patrycja z Darłowa

Świadectwa z rekolekcji w Niepokalanowie (23 - 25 listopad 2007)

 

Moje życie stawało się dla mnie zbyt trudne,  nie dawałam już rady, potrafiłam tylko mówić do Boga- pomóż, bo nie wytrzymam! Wtedy właśnie otrzymałam smsa z zaproszeniem na rekolekcje do Niepokalanowa. Już na samo „ dzień dobry” Bóg dawał znaki: miało być nas dwadzieścia osób, a było dwanaście - tyle co apostołów. Przed adoracją było losowanie słów, którymi będziemy się modlić w danej sprawie. No i wylosowałam „Bóg Ci mówi: nie lękaj się”. Ale to jeszcze nie koniec. Już sam temat rekolekcji był dla mnie niesamowity, gdyż poruszał sprawę mojego największego problemu-powołanie. Dobrze było poznać bliżej osobę i życie Abrahama. Często bywamy do Niego podobni, i idziemy Bożą drogą, jednakże w wielu sytuacjach zdarza się, że nasze kroki zbaczają z Jego ścieżek. A Bóg przecież nam mówi: „Poczekaj, zaufaj Mi i nie śpiesz się”. Abraham stał się dla mnie kimś bliskim. Też musiał opuścić dom rodzinny, przyjaciół i wyruszył w nieznane pełen obaw. Swoją gotowością do ofiary z własnego, umiłowanego i jakże upragnionego syna pokazuje jak miłować Boga. Tak wiec dzięki Abrahamowi już nie martwię się swoim ciągłym wędrowaniem w życiu.
No i sprawa chyba najpiękniejsza w czasie rekolekcji, czyli czuwanie przed Najświętszym Sakramentem. Gdy uklękłam blisko Jezusa, serce zaczynało mi walić jak przysłowiowym „młotem”. Nie mogłam dłoni oderwać od ołtarza, czułam tak mocno  obecność Chrystusa i wielką radość wewnętrzną. Od tamtej chwili już się nie martwię, a cokolwiek mnie teraz spotyka widzę w tym Boży plan.
Pięknymi chwilami na tych rekolekcjach były również śpiewy i tańce integracyjne. Szczególną pieśnią dla mnie była piosenka o św. Franciszku: „Zabierz mnie pójdziemy razem, ja się chwycę twego sznura. Zdejmę buty, żeby lepiej czuć kamienie”. Obecność tych kamieni w życiu duchowym jest bardzo ważna. Św. Franciszek jest postacią dla mnie bardzo szczególną. Wiem, że też wskazuje mi drogę, którą mam iść. Po prostu dobrze mi z nim i o nic się już nie troszczę, bo Bóg się o mnie zatroszczy.
Podczas tych rekolekcji usłyszałam też słowa, że nie żyjemy dla siebie, tylko dla innych, to znaczy, że na drodze powołania uczymy się  miłowania drugiego człowieka. Już wiem, że Bóg powołuje mnie do służby bliźniemu. A dalszą mą drogę powierzam Bożej Opatrzności. Dziękuję Siostrom Franciszkankom S. Mironie, S. Korneli i S. Klarze za wszystko, szczególnie za radość, pokój i dobroć serca.

                                                          Bożena

ŚWIADECTWO Z NIEPOKALANOWA


Jak się okazało, było łatwiej być wierzącą  w rodzinnym mieście, gdzie kościół stał się prawie domem, gdzie się szło od razu po zajęciach, gdzie modliłam się z ojcami na Brewiarzu, pielęgnowałam  psa parafialnego z siostrami, sprzątałam w kaplicy i codziennie spotykałam się z Jezusem. Tak jakby z najlepszym Przyjacielem, który codziennie odwiedzał o godz.18 naszą małą wspólnotkę. Uczyłam się rozpoznawać swoje franciszkańskie powołanie, uczyłam się kochać  Jezusa.
Nagle podjełam decyzję by to wszystko zostawić i wyjechać. Do obcego kraju, obcego miasta, zacząć na nowo studia. Nie było łatwo. Nowe problemy, nowi koledzy. Zamiast małej kapliczki - ogromne kościoły.  Zamiast kilku wiernych - tłum ludzi w dni powszechne. Brakowało mi Mszy w języku rosyjskim, brakowało radości frańciszkanskiej. Czułam, że powoli oddalam się od Jezusa. Zaczyna brakować mi czasu na modlitwę, na odmawianie Brewiarza. Już nie myślę o swoim powołaniu, nie ciągnie mnie do kościoła. Coraz bardziej zaczynam myśleć o tym, że Jezus gdzieś się schował przede mną. Nawet w niedzielę ciężko mi się idzie do tego ciemnego kościoła gotyckiego.
Potrzebowałam bliższego spotkania z  Jezusem. Potrzebowałam czyjegoś świadectwa.
Najlepszą okazją były rekolekcje w Niepokalanowie. Tam właśnie znów odnalazłam Jezusa-Przyjaciela. Dzięki temu, że znów znalazłam się w gronie bliskich dla mnie sióstr franciszkanek, wśród którym rok temu też szukałam Jezusa i swego powołania. Dzięki rekolekcjom mogłam zobaczyć, że moda „być niewierzącym”, (która przerażała mnie), w środowisku studenckim, nie jest powszechną, i zawsze można spotkać ludzi, którzy nadają na jednej fali z tobą.
Szczególne wrażenie zrobiła na mnie wieczorna Adoracja w Niepokalanowie. Jezus był wtedy tak bardzo blisko, można było wpatrywać się w Niego, rozmawiać z Nim, tak jakby pośród nas siedział na podłodze klasztornej kaplicy, można było powiedzieć Mu swoje „kocham”.
Tak myślę teraz, juz miesiąc po rekolekcjach, że były dla mnie zastrzykiem wiary. Myślę tak, bo czułam już po 2 tygodniach, jak ta wiara znów zaczyna słabnąć we mnie, jak znów poszukuję świadectwa. Bóg przyszedł mi z pomocą w rozpoczynających się rekolekcjach akademickich. Był to nowy zastrzyk.

                                                                     Maria