ŚWIADEK WIARY - MĘCZENNICA WSCHODU  

S Adelgund Tumińska
 
S. ADELGUND KUNIGUNDA TUMIŃSKA urodziła się 24 lipca 1894 roku w Kwiekach koło Czerska. Ochrzczona została 12 sierpnia 1894 roku w kościele w Czersku. Była czwartym z dwunastu dzieci Julianny i Bronisława Tumińskich.
 
Jej rodzice znani byli ze swego przywiązania do wiary katolickiej i patriotycznych wartości. Ojciec Bronisław był nauczycielem w szkole w Kwiekach. Wkrótce za jego zbyt polską postawę, władze pruskie nakazały opuścić Kwieki i przeprowadzić się do Małego Gliśna, gdzie mała Kunigunda uczęszczała do szkoły. W dniu 27 października 1907 roku w kościele parafialnym w Brusach, przyjęła po raz pierwszy Pana Jezusa do swego serca.

 

 

 

 

 

Kunigunda od najmłodszych lat pomagała mamie w prowadzeniu domu. Z miłością opiekowała się rodzeństwem. Uczyła ich sumienności, pracowitości, odpwiedzialności i życia w prawdzie. Sama była bardzo dokładna we wszystkim, co robiła i tego wymagała od innych. Wyróżniała się umiłowaniem czystości, bardzo dbała o porządek i ład.

Od 16 października 1910 roku do 20 września 1911 roku Kunigunda była uczennicą i pensjonarką Szkoły Gospodarstwa Domowego w Chojnicach, którą prowadziły Siostry Franciszkanki, które wówczas należały do prowincji niemieckiej, gdyż polska prowincja jeszcze nie istniała. Do szkoły o podobnym profilu uczęszczała od października 1918 roku do maja 1919 roku także w Remagen.

Zapewne jej pobyt u Sióstr Franciszkanek wpłynął na decyzję o służeniu Bogu jako siostra zakonna. W 1919 roku wstąpiła do Sióstr Franciszkanek i rozpoczęła kandydaturę. Jej decyzja o pójściu do klasztoru nikogo nie zdziwiła. Atmosfera domu sprzyjała wspólpracy z łaską Bożą. Całe jej wcześniejsze życie nastawione na ideały ewangeliczne. Okres formacji zakonnej odbyła w domu prowincjalnym w Nonnenwerth. Dnia 22 lutego 1921 roku została przyjęta do nowicjatu, otrzymując habit i imię zakonne: S. M. Adelgund. Pierwszą profesję złożyła 11 grudnia 1923 roku, a wieczystą 11 grudnia 1926 roku również w Nonnenwerth.

W lutym 1924 roku wróciła do Chojnic, gdzie przebywała do końca 1934 roku. W tym okresie pracowała między innymi jako instruktorka w Szkole Gospodarstwa Domowego, a od 1.04.1926 również w charakterze ochroniarki (przedszkolanki) w Ochronce Zakładu św. Boromeuszka. Od 29 października 1927 roku prowadziła również I Oddział ochronki miejskiej. 

W kwietniu 1930 roku została jej powierzona misja utworzenia przedszkola na przedmieściu Chojnic, którego kierowniczką była przez trzy lata. W międzyczasie na początku 1931 roku pojechała do nowej placówki do Lipnicy, z zadaniem utworzenia przedszkola.

W lipcu 1934 roku została wybrana na przełożoną Wspólnoty św. Antoniego w Więcborku. Troszczyła się o Siostry, ale również o pensjonariuszki, które uczyły się w klasztorze zajęć z gospodarstwa domowego. Prowadziła również parafialne przedszkole. Po trzyletniej kadencji przełożeństwa w Więcborku, nowym miejscem jej posługi był Poznań. Tam od 1937 do 1939 roku troszczyła się o siostry dokształcające się i studiujące. W wakacje 1939 roku przebywała we Wspólnocie w Zamku Bierzgłowskim, gdzie zastała ją wojna. Siostry musiały uciekać przed Niemcami do Warszawy. Wróciły po 7 – tygodniowej tułaczce, ale dom był już zajęty przez okupanta. S.Adelgund razem z innymi siostrami udała się do Chojnic.

Od 1941 do 1944 roku pełniła funkcję przełożonej w klasztorze w Zamartem. Ten okres był dla niej szczególnie trudnym. Przez całą wojnę rezydowali tam SS – mani, a przez klasztor przewijały się różne grupy przesiedleńców. Klasztor w Zamartem służył również jako zatrzymanie dla kobiet z Ukrainy. S. Adelgund troszczyła się o wyżywienie dla nich,wykazując się wielką ofiarnością i odwagą.

Po ukończeniu kadencji przełożeńskiej w Zamartem, podjęła pracę w biurze lekarskim Szpitala św. Boromeusza. Nadal interesowała się sytuacją w Zamartem, zarówno w klasztorze jak wśród znajomych rodzin. W swym ostatnim liście z dnia 3.01.1945 roku pisanym do sióstr w Zamartem, wyraża swoją życzliwość i nadzieję na pokój. Zapewnia też o swojej pamięci w modlitwie. Pisze również o potrzebie ponoszenia ofiar: „ trzeba się samemu ofiarować, a to znaczy: przyjmować cierpliwie napomnienia i przykrości od bliźniego, a krzyż i cierpienia od Boga”. Nie wiadomo, czy przeczuwała jak wielki krzyż ją niedługo spotka. Może pielęgnowała w sercu marzenia o męczeńskiej śmierci?

Na początku 1945 roku Niemcy w pośpiechu opuszczali szpital. Zbliżała się bowiem Armia Czerwona, która miała nieść nadzieję i wyzwolenie, ale wkrótce okazało się, że niosła także zniszczenie, zabójstwa i gwałty. Siostry starsze i chore zostały przewiezione z Chojnic do Zamartego. Na miejscu zostało tylko kilka Sióstr – wśród nich była także S. Adelgund. 14 lutego 1945 roku S. Adelgund wraz z S. Adrianą Wenta musiała towarzyszyć radzieckim żołnierzom w lustracji szpitala, podczas której jeden z żołnierzy uderzył S. Adelgund bagnetem tak silnie, że upadła.

 

Następnego dnia, 15 lutego Siostry Franciszkanki pośpiesznie opuszczały swoje pomieszczenia. Strach i trwoga przed spotkaniem Rosjan paraliżowała wszystkich. Około godziny 9.00 rozległ się krzyk dziewcząt - pracownic szpitala, które były napastowane przez żołnierzy radzieckich w szpitalnej kotłowni. Wybuchła panika. Siostry ratowały się ucieczką przez piwniczne okna. Jednak na hałasy, dobiegające z piwnicy i wołania o pomoc zareagowała S. Adelgund. Odważnie pobiegła do kotłowni i zobaczyła, że życie Katarzyny, Gertrudy i Marii było poważnie zagrożone. S.Adelgund obroniła napastowane dziewczęta, które uciekły, nie zdając sobie sprawy, co spotkało ich wybawczynię. Siostry również nie były świadome tragedii, gdyż straciły ze sobą kontakt rozproszone u różnych rodzin w mieście.

  

S. Adelgund Tumińska została w bestialski sposób prawdopodobnie najpierw zgwałcona, a następnie zamordowana, przeszyta bagnetami przez „wybawicieli ze Wschodu”. Świadczą o tym cięcia na szkpalerzu, który został zachowany i jest przechowywany w archiwum w Orliku. Uciekające siostry słyszały też odgłosy strzałów. Ciało zamordowanej, mocno zakrwawione, leżące na węglu w kotłowni odnalazł ks. Brunon Rieband. Sposób ułożenia ciała świadczył o stoczonej walce z napastnikami tuż przed jej śmiercią.

O oficjalnym pogrzebie nie było mowy. Wszędzie było pełno Rosjan, którzy byli wielkim zagrożeniem. S.Adelgund Tumińska została pospiesznie pochowana  w ogródku sióstr przed figurą św. Franciszka.

 

 

S.Adelgund Tumińska oddała życie broniąc czystości dziewcząt. Ofiarność, która znalazła swoje apogeum 15 lutego 1945 roku, pielęgnowała w sobie od dzieciństwa. Wzrastała w niej, jak również w odwadze, najpierw w domu rodzinnym, a potem w zakonie pełniąc różne funkcje, ale nade wszystko poprzez współpracę z łaską Bożą.  Męczeńska śmierć była uwieńczeniem jej dziewczęcych pragnień oddania się w pełni Bogu, ale przede wszystkim zjednoczeniem w ofiarnej miłości Jezusa:

 „Nikt nie ma większej miłości od tej,

gdy ktoś życie swoje

oddaje za przyjaciół swoich”. / J15,13 /

 

Grób śp. S. Adelgund znajduje się w Chojnicach w ogrodzie sióstr przy ul. Wysokiej 13.